Futurama Game of Drones, czyli "shut up and take my money"? [Android i iOS]

No właśnie, money czy nie money? Przed premierą tej gry zastanawiałem się, jaką strategię obiorą twórcy – pazerność i przedmiotowe traktowanie graczy, czy może dobrze zbalansowane freemium. I choć to drugie brzmi tak niemożliwie jak fraza „życie na Marsie”, to twórcy Futuramy to życie odkryli.

playfuturama.com

Dla tych, którzy nie wiedzą, co to Futurama – jest to amerykański serial animowany pokroju Family Guya czy Simpsonów. Opowiada historię Phillipa, chłopaka od pizzy, który przeniósł się w przyszłość o 1000 lat. Serial cechuje się humorem skierowanym niekoniecznie dla najmłodszych, oraz wieloma odnośnikami do literatury, fantastyki oraz kina. Trzeba też dodać, że jest bardzo popularny.

Kiedy twórcy tak kasowego hitu ogłaszają wypuszczenie na rynek gry mobilnej to pierwsze myśli, jakie mi się nasuwają – będzie słaba, będzie miała dużo mikropłatności, będzie dużo amerykańskiego humoru, który nie nada się na tłumaczenie, więc gra będzie po angielsku, niemiecku i w suahili. Właśnie wymieniłem trzy rzeczy, co do których względem Futurama Game of Drones się pomyliłem.

Fabuła opowiada losy głównego bohatera serialu, który wraz ze swoimi przyjaciółmi, realizuje plan na biznes prof. Farnswortha. Zyski mają przynieść drony kurierskie, które przy jego pomocy dostarczają paczki. I tutaj zaczyna się rola gracza, trzeba przesuwać drony na planszy zbudowanej z sześciokątów w taki sposób, by łączyły się w grupy. Cztery drony tego samego typu wybuchają, a od góry napływają kolejne.

Oczywiście jednym ruchem można wywołać reakcje łańcuchowe i tworzyć combo. Tak nabija się punkty. Pojawiają się też bonusowe pola – im więcej dronów połączy gracz, tym bardziej destrukcyjny bonus dostanie. Jest ich kilka rodzajów, liniowe, gwiazdowe, kołowe, tęczowe. Gracza ogranicza jeden ruch na turę i określona liczba ruchów dla każdego poziomu.

Trzeba przyznać, że gra jak na taką prostą łamigłówkę jest dość różnorodna. Trybów przybywa z biegiem rozgrywki, a każdy z nich różni się jednak pod poprzedniego. Dostarczanie pizzy, łączenie określonej liczby dronów, odkażanie zainfekowanych pól, niszczenie pudełek itd. A to wszystko bez odnawialnego czasowo paliwa. Może z jednym kruczkiem, ale o tym później.

Już na zapowiedziach było wiadome, że tytuł ten będzie łamigłówką w stylu matching-tile. Na pierwszy rzut oka przypomina to Candy Crush i podobne. Grę odróżnia jednak fabuła, która prowadzi gracza od początku do końca i daje o sobie znać, co jakiś czas. Pojawia się wtedy animowany komiks wprowadzający np. nowy tryb gry. Co ważne – gra dostała pełne polskie tłumaczenie.

Zobacz również: Appshaker 2 #4 - gry i aplikacje na Androida

Fani Futuramy mogą znaleźć w żartach odniesienia do serialu. Poza tym gra wygląda świetnie. Twórcy nie zepsuli koncepcji, i oprawili wszystko komiksową, kolorową grafiką. Grać można we wszystkich orientacjach urządzenia, a w opcjach jest możliwość włączenia trybu oszczędzania energii. Gra prowadzi też ranking po połączeniu z kontem na FB.

Wracając do odnawialnego paliwa. Słowa „Shut up and take my money” słychać, ale tak naprawdę nie trzeba wydawać kasy, żeby w FGoD sobie dobrze pograć. Kiedy podwinie się nam noga, gra daje możliwość kontynuacji za trochę wirtualnych „zielonych”. Kiedy tego nie zrobimy odbierane jest jedno z 5 żyć. Każde z nich odnawia się co 30 minut.

Futurama mnie zaskoczyła i to pozytywnie. Gra wcale nie wysysa pieniędzy tak szybko, jak mogłoby się wydawać. Jest dobrze zbudowaną łamigłówką z ciekawą, humorystyczną fabułą. Oferuje ponad 130 zróżnicowanych poziomów które, potrafią wciągnąć na długie godziny. Futurama Game of Drones nie tylko dla fanów, ale też dla wielbicieli matching-tile oraz maniaków wciągających łamigłówek.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Aplikacje:

Meizu przegrało walkę z siłami natury. Świetnie zapowiadający się Pro 5 mini anulowany przez trzęsienie ziemi Pomysł dobry, wykonanie też, ale... zawiodła reklama - recenzja BBTAN [Android i IOS] Atak klonów - sukcesem tych gier "podzieliło się" kilku deweloperów Power Hover - prosto, ładnie i bez mikropłatności. Tak moi drodzy powinno się robić gry [Android i iOS] Ile transferu zużywają popularne aplikacje? Wielki powrót po 10 latach. Jest jednak jedna rzecz, której GTA: Liberty City Stories nie mogę wybaczyć - recenzja (iOS i Android) Samotny wilk chwyta za broń - recenzja Lonewolf [Android i iOS] Alto's Adventure - przygoda z morałem dla innych deweloperów - recenzja [iOS i Android] Google otwiera internetową księgarnię z "książkami, których nie wydrukujesz" Lost in Harmony - sztuka, obok której nie można przejść obojętnie [Android i iOS] Blade: Sword of Elysion, czyli ostrza, miecze i topory. Trzeba zabijać, zabijać i jeszcze raz zabijać [iOS i Android] Z WhatsAppa korzysta już ponad miliard użytkowników miesięcznie Punch Club - bijatyki z lat 80., w fabularnej retro-strategii [Android, iOS] Downwell na kolana nie powala, ale niektórzy mogą zobaczyć w nim "to coś" - recenzja [Android, iOS] Jak sprawdzić, kto do mnie dzwoni? Jest na to aplikacja Wiatr we włosach, który czuć od samego patrzenia. Recenzja Traffic Rider [Android, iOS] Samsung w tym roku może udostępnić wszystkie swoje aplikacje użytkownikom iOS Crashlands miał być grą, na której nie można się zawieść. I tak też się stało [Android i iOS] The Room Three – nie mogłem się doczekać tej gry i się nie zawiodłem [Android i iOS] Jump Buddies - Polacy grają jako pierwsi. A może jednak nie? [Android] Worms 4 - totalna rozwałka z dozą humoru i garstką wspomnień Czy zamierzasz korzystać z Netflixa? Podsumowanie ankiety Czy zamierzasz korzystać z Netflixa? [Ankieta] BattleHand wpadł mi w oko i... po chwili z niego wyleciał [Android i iOS]

Popularne w tym tygodniu:

Jak rozmyć tło na zdjęciu? Nie musisz mieć specjalnego telefonu Appshaker 2 #40: Music Translator, Kidu, BalanCity, Sheepwith i inne Appshaker 2 #39: Fortune City, Sumeru, SideIcon i inne